Kibice naszych czasów

Mamy kibiców sezonowych lub całorocznych oraz kibiców piłki nożnej lub kibiców wszystkich sportów. Zacząć należy od łagodnej postaci kibicowania.

Kibic sezonowy spędza niewiele czasu na oglądaniu transmisji sportowych. Zainteresowanie sportem w przypadku takich osób wiąże się z nagłośnieniem wydarzeń sportowych. Gdy rozchodzi się wieść, że nasi grają żeby nie odbiegać swoim zorientowaniem w temacie czy to w pracy, czy na spotkaniu rodzinnym trzeba to minimum wiedzy zdobyć. Kto gra z kim i gdzie? Z reguły znajomość nazwisk zawodników czerpana jest z reklam telewizyjnych lub opakowań chipsów i etykiet na butelkach piwa. Sezonowy kibic tak szybko jak jest fanem konkretnej dyscypliny sportowej np. na wiosnę tak szybko zapomina o niej na rzecz dyscypliny np. zimowej. Wachlarz zainteresowań bywa dość szeroki. To co sprzedaje telewizja w mig łyka. A wiadomo nie od wczoraj, że sprzedają się takie dyscypliny prócz piłki nożnej, w których polska reprezentacja wygrywa. Tak było na przykład ze skokami narciarskimi. Od Małysza zaczął się wielki bum, aż się niejednemu sezonowemu kibicowi znudziło. Był szczypiorniak w Katarze, a potem różne mundiale. Kibic sezonowy jest niegroźny dla otoczenia, wykazuje chęć współpracy w planowaniu weekendu. Jest w stanie odpuścić niejeden mecz jak wykaże się wyższość innych potrzeb, czy to kino, zakupy, plaża. Kibica sezonowego bardzo łatwo przekupić, ot choćby lepszym obiadem, czy masażem karku.

Kibic całoroczny to już inna para kaloszy. Czas takiego kibica nie biegnie od poniedziałku do niedzieli, czy od stycznia do grudnia, ale od początku ligi do końca ligi. Od meczu do meczu. Jak mantrę powtarza ciągle „gdzie jest pilot, gdzie jest pilot”. Nie daj by prąd w czasie meczu wyłączyli! Kiedy kibic całoroczny ma swoją drużynę i kiedy drużyna ta wygrywa to mamy w domu święto. Jeżeli ukochana drużyna ponosi porażkę to jest największa niesprawiedliwość jaka mogła spotkać ludzkość. Sam mecz to jedno, ale najgorsze jest po. Analizy bramek, statystyki, wiadomości sportowe, fora dyskusyjne, komentarze – armagedon pomeczowy trwa bity tydzień, aż do następnego spotkania z piłką. Ostatnim i zarazem najcięższym stadium kibicowania jest wspomniany na samym początku kibic wszystkich sportów. Takiemu to ciągle mało. Za mało transmisji na komercyjnych kanałach. Ciągle twierdzi, że przecież niewiele czasu poświęca na sport, a przy najmniej nie tyle ile by chciał. Nie lada problemem staje się różnica czasu, gdy igrzyska odbywają się na drugiej półkuli ziemskiej, a tu trzeba do pracy iść. Żałować tylko można, że praktyka w parze z teorią nie idzie. Kibic wszystkich sportów nie lubi się ruszać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *